artykuły okołoszyciowe featured

Gala Złote Nożyce 2018 - krótko o mojej drodze na szczyt

4/11/2019Martiarti

Do tej pory ciężko mi w to uwierzyć, ale wygrałam największy szyciowy konkurs w Polsce. W miniony weekend odbyła się gala, na której odbierałam nagrody i mogłam poznać pozostałe finalistki, zwyciężczynie II i III miejsca oraz organizatorów tego świetnego wydarzenia.
Dzisiejszy wpis będzie nieco sentymentalny i jednocześnie bardzo osobisty. ponieważ niewiele osób zdaje sobie sprawę jak wyglądała moja droga na ten szczyt.

Zacznijmy od tego, że gdy zaczynałam szyć te parę lat temu, wizerunek krawcowej był zupełnie inny niż obecnie. Była ona postrzegana jako osoba niedouczona, niewykształcona, bez ambicji i perspektyw na życie, która jedyne co potrafi to wymienić zamek, czy skrócić spodnie. I właśnie w tamtym okresie przypadło mi pójście do szkoły policealnej związanej z konstrukcją i szyciem, gdzie inne osoby z mojego rocznika wybierały studia. Niestety usłyszałam parę razy szydercze opinie w związku z tym i z racji tego, że jestem wrażliwą osobą, nie byłam dumna z mojego wyboru. Jednak z czasem, gdy ten świat coraz bardziej mnie wciągał, zdałam sobie sprawę, że tylko moje szczęście się liczy i opinie innych nie powinny mieć dla mnie większego znaczenia. Poszłam więc za ciosem i zainteresowałam się projektowaniem, skończyłam kolejną szkołę i obroniłam dyplom kolekcją, która została świetnie przyjęta i nagrodzona. Po drodze zdobyłam też tytuł Szyciowego Bloga Roku, lecz to gala Złotych Nożyc jest dla mnie najważniejsza, ponieważ właśnie tu zostałam nagrodzona za całokształt moich umiejętności. Przeszłam długą drogę, by się tam znaleźć i musicie mi uwierzyć, że początki nie były łatwe.
Nie rozumiałam tworzenia wykrojów. nie umiałam nawet rozszyfrować tych gotowych z Burdy, nie mówiąc już o uszyciu z nich czegokolwiek. Moje pierwsze prace określiłabym mianem kulfonów- serio były aż tak fatalne :D Pani, która uczyła mnie szyć, załamywała ręce i określała mnie jako przypadek beznadziejny. Nawet prawie skutecznie mnie zniechęciła i o mały włos nie uwierzyłam w to, że nie mam w tym kierunku predyspozycji. Jak się jednak później okazało- musiałam wszystko powoli przetrawić, dojść samodzielnie do paru wniosków i po wakacjach pełnych szycia i tworzenia wykrojów, wróciłam z nową energią i zapałem, z usestymatyzowaną garstką wiedzy. Jak widzicie, nie poddałam się, tylko sumiennie i wytrwale pracowałam nad moimi umiejętnościami (i cierpliwością! :D).
 Niestety nie jest też tak, że obecnie żyję w krainie miodem i mlekiem płynącej. W ciągu tych wszystkich lat nadal nie dorobiłam się własnej pracowni, gdzie mogłabym ze spokojem realizować wszystkie moje pomysły bez przeszkadzania innym domownikom. Dotyka mnie też brak wsparcia od osób, na których wsparcie liczyłam, ale się zawiodłam, jednak na szczęście nie na wszystkich. Jedna osoba wspierała mnie przez cały czas i pomagała przetrwać cięższe chwile, za co jestem niezmiernie wdzięczna. Czasami wsparcia trzeba poszukać gdzieś indziej i tak jak w moim przypadku- udało się je znaleźć wśród szyciowego grona oraz organizatorów konkursu. Nie mam na myśli tylko nagrody pieniężnej, która z pewnością pozwoli mi się realizować, ale jest to także wsparcie mentalne, co często jest ważniejsze w chwilach zwątpienia. Żeby jednak cały wpis nie wybrzmiewał patetycznie, podkreślę jeszcze raz, że warto wierzyć w swoje marzenia i rozwijać swe pasje, by małymi kroczkami przybliżać się do wyznaczonego dawno temu celu lub też dla samej przyjemności oddawania się temu hobby. Jeśli Twoja droga też nie jest łatwa, to wiedz, że doskonale Cię rozumiem, ale proszę Cię, pamiętaj też, że po każdej burzy zawsze wyjdzie słońce i jestem na to świetnym przykładem.

Zastanawiam się, czy Wasza pasja też była dla innych nieco kontrowersyjna i z jakimi trudnościami musiałyście walczyć po drodze. Koniecznie napiszcie w komentarzu!


 Powyższe zdjęcia pochodzą ze strony DIY market, zaglądajcie koniecznie, by się zainspirować!

zdjęcie pochodzi ze zbiorów Hani z Mam Kota na Szycie

 Zdjęcie pochodzi z archiwum Marty z bloga Corazonfashion

 Jeszcze chciałabym dodać kilka słów o sukience, którą specjalnie szyłam na tę galę. Niestety na zdjęciach ze ścianki nie widać dokładnie wszystkich detali, ale mam nadzieję, że poniżej zaspokoję nico Waszą ciekawość. Chciałam, by suknia była długa (w końcu to szyciowe Oskary :D ) i miała tiulowe elementy. Kropkowany tiul miałam w swoich zbiorach od jesieni i uznałam, że to najlepszy moment na jego użycie. Co prawda planowałam wykorzystać go więcej, ale finalnie tiulowe rękawki mi wystarczyły.
Reszta sukni uszyta jest z mieszanki jedwabiu z syntetykiem. Muszę przyznać, że dekolt wyszedł zbyt głęboki, jednak nie miałam już czasu na poprawki, ponieważ suknia powstawała w ostatniej chwili przed wyjazdem.
Jeśli chodzi o fason, to jest odcinana pod biustem, gdzie wszyłam falbany, które umieszczone zostały także w okolicach podkroju pach razem z bufiastymi rękawami. Wykończyłam ją podszewką, było przy całości masę pracy, ale taki tytuł odbiera się tylko raz w życiu :D Jestem ciekawa co sądzicie o tej sukience i czy się Wam podoba?





You Might Also Like

2 komentarzy

  1. Cześć,
    Gratulacje! Bardzo się cieszę z Twojej wygranej :) oby tak dalej!!
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie niestety też nie zawsze było i jest kolorowo, są lepsze i gorsze dni, słabsze i lepsze projekty. Czasem mam doła i myślę, że się do tego nie nadaję, ale na szczęście mój mąż mnie wspiera i zawsze motywuje😊. Ps. Nie wiem czy zauważyłaś, ale na tym czeku jest -15 000, więc lepiej się zastanów nim go zrealizujesz😁. Buziaki i do szybkiego zobaczenia😘😘

    OdpowiedzUsuń

Thank you for comment ;-)
***
Jeśli jesteś anonimem-proszę, podpisz się imiennie ;-)

recent posts

Contact