Co robiłam, gdy mnie tu nie było? O zmianach i planach

Martiarti
2 komentarze
zmiany i plany w pracowni - konstrukcja ubioru

Zmiany są stałym elementem naszego życia, a o paru z nich chciałabym Ci dzisiaj opowiedzieć. Dzisiejszy wpis będzie bardzo osobisty, ale dlaczego nie miałabyś poznać mnie lepiej? Chcę opowiedzieć Ci także o moich planach na to miejsce, mam nadzieję, że chociaż kilka z nich Ci się spodoba i będziesz regularnie tu zaglądać.

Długo nic nie publikowałam, ale poniekąd było to celowe działanie. Miałam czas, by wszystko poukładać i przemyśleć dlaczego dalej chcę blogować i w jakim stylu. W maju tego roku wybiło 11 lat od kiedy prowadzę tę stronę. To dla mnie naprawdę spory okres czasu. Zdałam sobie sprawę, że blog towarzyszył mi podczas najważniejszych jak dotąd etapów w moim życiu. Zdążyłam w międzyczasie skończyć liceum oraz kilka innych szkół i kursów, podjąć pierwsze prace i współprace, poznać parę osób z blogosfery, poznać zupełnie nowy grunt. Jednocześnie cały czas starałam się tworzyć treści na bloga, niestety z różnym skutkiem, a szczególnie ze zbyt małą częstotliwością.

Słomiany zapał?

Po wygranej w konkursie Złote Nożyce dostałam wiatru w żagle i ogromnych chęci do działania. Bardzo chciałam być tu częściej, szyć więcej, dać całkowicie pochłonąć się pasji. Niestety to nie był dobry czas jeśli chodzi o moje życie prywatne, które odciągało moje myśli od jakichkolwiek artystycznych działań. I chociaż opublikowałam w tym czasie kilka wpisów, to nie byłam z nich zadowolona. Przełom nastąpił w marcu 2020. Ta wiosna była inna niż wszystkie, lecz myślę, że nie tylko dla mnie, a każdego z nas w związku z epidemią koronawirusa. Podczas gdy jedni zwijali swoje biznesy, zaczęli działać asekuracyjnie i ostrożnie, we mnie wzrosła ochota na otworzenie nowego rozdziału. Rozpoczęłam go stworzeniem własnej pracowni. Nawet teraz gdy o tym piszę ciężko mi uwierzyć, że zrealizowałam marzenie kwitnące w głowie tyle lat. Zaczynając przygodę z projektowaniem i szyciem uczyłam się wszystkiego na stole i podłodze w kuchni standardowego polskiego bloku. Jak możesz się domyślić, nie było tam zbyt wiele miejsca, a sprawę komplikował jeszcze mój kochany pies, który zawsze musiał ”pomagać” w najmniej odpowiednim momencie. Nie miałam manekina ani nawet swojej maszyny, a starego Łucznika pożyczała mi mama. Jednak byłam na tyle zafascynowana tym światem, że nic nie było w stanie mnie zniechęcić. Z biegiem lat sytuacja się zmieniła, udało mi się wygospodarować kąt do szycia, ale wciąż brakowało mi przestrzeni. Z racji tego, że jestem tkaninowym chomikiem przestałam ogarniać ilość zgromadzonych rzeczy. Tkaniny były wszędzie – w domu rodzinnym, w piwnicy, w garażu i w mieszkaniu, w którym mieszkałam. Nie wspominam już o braku komfortu podczas rysowania wykrojów, czy krojeniu tkanin. Pojęcie ergonomii pracy nie istniało, a ja postanowiłam coś z tym zrobić.

Nowy start

Gdy zakwitły bzy, utwierdziło się we mnie przekonanie, że to najwyższa pora ruszyć z tematem bardziej serio. Jak pewnie wiecie (lub też nie), skończyłam Projektowanie Ubioru na MSKPU, a moja kolekcja dyplomowa została nagrodzona i opublikowana w czerwcowym wydaniu Elle. Wiedziałam wtedy, że muszę działać, ale ilość obaw mnie przytłoczyła. Dopiero wiele lat po skończeniu szkoły czuję, że to właściwy moment na wystartowanie z własną marką. Potrzebowałam więc miejsca, w którym będę mogła spokojnie pracować nad nowymi modelami. Moja pracownia nie jest wielka, ale obecnie wystarczająca. Nie jest też naładowana profesjonalnymi sprzętami, ale na wszystko przyjdzie czas. Bardzo cieszę się z faktu, że wreszcie mam w końcu mój wymarzony stół, deskę do prasowania rozłożoną na stałe, no i Halinka (manekin) dostała swoje stałe miejsce pobytu. Muszę wspomnieć w tym miejscu o mojej kochanej siostrze, bez której to wszystko nie byłoby możliwe. Dzielnie targała ze mną meble i jak widać powyżej, skręcała z błyskiem w oku. W związku z nową przestrzenią nabrałam także ochoty na powrócenie do blogowania, a w zasadzie od dawna za tym tęskniłam…

Blog na innych zasadach

Nie wiem czy zauważyłaś, ale blog przeszedł małą wizualną metamorfozę. Postanowiłam go odświeżyć i dodać kilka rzeczy ułatwiających poruszanie się po nim. Po przenosinach z Bloggera na WordPressa wciąż parę rzeczy wymaga ulepszenia. Brakuje starych wpisów, ale będę przywracać je na bieżąco, więc zachęcam do przeglądania tych treści. Koniecznie sprawdź zakładkę ,,Zacznij tutaj”, która wprowadzi Cię w mój świat i przekieruje do najciekawszych dla Ciebie wpisów 🙂

Mam też na bloga inny plan. Do tej pory z małymi wyjątkami był to zapis tego, co uszyłam. Jednak po licznych wiadomościach na Instagramie, w których dopytujecie jak coś wykonać uznałam, że takie portoflio nie jest wystarczającą formą i chciałabym ją rozszerzyć. W związku z tym, planuję publikować więcej tutoriali i wrócić do nagrywania na Youtube. Chciałabym także dać Wam możliwość uszycia podobnych rzeczy do tych pokazywanych przeze mnie na blogu i Insta, dlatego myślę o wypuszczeniu własnych wykrojów. Kolejny pomysł to sprzedaż gotowych ubrań dla tych z Was, które szyć nie potrafią, nie chcą lub nie mają na to czasu, a chętnie nosiłyby pokazywane przeze mnie projekty. Jeśli podobają Ci się te pomysły, to proszę, daj mi o tym znać w komentarzu. To doda mi powera do działania, a bez Twojego odzewu czasami tracę wiarę w to co robię. No i możesz zasubskrybować też mój kanał, nowy film jest właśnie w fazie tworzenia 🙂

Processed with VSCO with a4 preset

To tyle ode mnie na dzisiaj, zajrzyj tu w poniedziałek po nowy wpis z piękną letnią sukienką. W kolejnych dniach planuję także bardzo prosty tutorial z ubraniem idealnym na obecne upały.

Do usłyszenia 🙂

2 komentarze
4

Sprawdź też:

2 komentarze

Szyję...bo kocham i potrafię 9 sierpnia 2020 - 18:59

Czasami potrzebujemy odrobiny czasu i dystansu do wszystkiego. Ja mam podobnie, tylko może trochę inaczej 😀 miotam się od półtora roku. W zasadzie wykonałam wiele prób, moje plany wciąż ewoluują i co najgorsze nie mogę się zdecydować. W zasadzie doszłam do krawędzi i teraz albo skoczę na głęboką wodę, jak dla mnie albo zawrócę. To drugie mi się ie uśmiecha więc zostaje to pierwsze, ale zobaczymy. Tobie życzę powodzenia i trzymam kciuki.
Beata

odpowiedz
Joanka 9 sierpnia 2020 - 19:56

Wiesz co? Czułam, że to w którymś momencie wybuchnie dobrem, bo ile można je sobie nosić? Pamiętam dobrze ten powiew wolności jak zdobyłam nową przestrzeń na własne działania, tylko moją. Trzymam za Ciebie bardzo, bardzo mocno kciuki. Pięknie, że zadbałaś siebie, dałaś sobie odpocząć, nabrać oddechu i zrobić to, co naprawdę chciałaś – przecież to Twoje supermoce! Teraz już z górki. Tulę Cię mocno, mocno!

odpowiedz

Zostaw Komentarz

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Akceptuję Przeczytaj więcej