Sukienka – wyzwanie, czyli dlaczego szyję trudne rzeczy

Martiarti
1 komentarz
satin dress cowl neckline handmade sewing

Dlaczego szyję trudne rzeczy? Przecież mogłabym iść na łatwiznę i wybierać sukienki z dresówki. Po co się męczyć, gdy ubrania na wyprzedażach kosztują grosze, a tkaniny i generalnie całe to hobby do najtańszych nie należy? W dodatku ile się człowiek nadenerwuje w trakcie realizacji… Ale wiesz co, od kiedy pamiętam lubiłam komplikować sobie życie i sprawdzać czy dam radę coś zrobić. Świadomie więc rzucam się na głęboką wodę, choć czasem bywa to bolesny ,,skok na deskę”.

Stawiamy sobie różne wyzwania w życiu – te większe jak skończenie dobrej szkoły, utrata wielu kilogramów, czy samodzielna podróż przez Azję. Bywają jednak też takie mniejsze, które nie brzmią imponująco dla większości, ale są dla nas samych swoistym Mount Everestem. Dla mnie taką szyciową górą będzie wciąż ogromna ilość rzeczy. Pomimo tego, że szyję od wielu lat, wszelkie projekty wykonane z delikatnych, lejących się tkanin są dla mnie wyzwaniem. Taka była też materia z dzisiejszego wpisu. Za sukienkę – wyzwanie, którą szyłam na moje urodziny zabrałam się dwa tygodnie wcześniej, ale jak się okazało i tak za późno.

Uparta jak osioł

To była jedna z moich trudniejszych realizacji. Jak możesz zobaczyć tutaj, trochę już tych sukienek uszyłam i co prawda miałam już wcześniej styczność z jedwabiem, czy syntetycznymi delikatnymi tkaninami, ale zazwyczaj wybierałam wtedy dość proste fasony. Tym razem jednak poszłam na całość. Nie dość, że materiał był śliski, cienki i strzępił na każdym kroku, to jeszcze wybrałam bardzo wymagający projekt, który w fazie konstrukcji jeszcze bardziej skomplikowałam. Ta frywolność doprowadziła do kilkukrotnego płaczu i problemów z wyrobieniem się na czas.

Konstrukcja sukienki – wyzwania

Wymyśliłam, że z przodu zrobię dekolt – wodę, pierwszy raz w życiu. Najpierw narysowałam wykrój na papierze, odszyłam próbną wersję przodu i … totalna klapa. Dekolt okazał się zbyt głęboki, w dodatku dziwnie się układał. Kolejne podejście było już modelowaniem na manekinie i to sprawdziło się w tym wypadku lepiej. Wciąż jednak dekolt – woda nie wyglądał tak, jak zamierzyłam, więc potrzebne były modyfikacje. Dodałam trzy zakładki, by spotęgować efekt i to był strzał w dziesiątkę. Niestety euforia nie trwała zbyt długo, bo zaraz po przodzie zabrałam się za odszycie próbne tyłu.

Przy takim przodzie mogłam odpuścić komplikowanie szablonów na plecach, ale nie byłabym sobą… Stwierdziłam, że do całości dobrze będzie prezentował się głęboki dekolt z ramiączkami spaghetti. Niestety i tu dekolt wyszedł zbyt głęboki, musiałam wykonać parę korekt, ale mimo wszystko poszło szybciej niż z poprzednią częścią.

Krojenie i szycie

Jeśli myślałaś, że po całej orce z wykrojem poszło łatwo, to muszę Cię zmartwić. Było coraz gorzej. Żeby sukienka ładnie okalała sylwetkę, skroiłam ją ze skosu. Mega trudna sprawa, jeśli mówimy o lejących, cienkich tkaninach, ale dałam radę. Musiałam podkleić wszelkie miejsca, które mogłyby się wyciągnąć i zdeformować tak ciężko wypracowany kształt wykroju. Podobne trudności napotkałam podczas szycia tej sukienki – ilość detali i ich złożoność trochę mnie przytłoczyła, ale dałam radę.

Jeśli chodzi o szycie, to tu też pojawiły się schody. Każda igła, którą miałam założoną w maszynie niemiłosiernie zaciągała materiał. Trudności napotkałam też przy szyciu ramiączek. Raz wyszły za grube, innym razem musiałam źle skroić materiał, bo po uszyciu zaczęły się skręcać wokół własnej osi. W końcu się udało, ale miałam dylemat z ich ułożeniem. Jednak dochodziła północ, sukienka wciąż była niegotowa, a potrzebowałam jej zaledwie za parę godzin. Uznałam więc, że postawię na dość klasyczny wariant, ale jestem z niego bardzo zadowolona.

satin dress cowl neckline
cowl neckline
sewing blogger handmade dress
satin dress back spaghetti straps
handmade cowl neckline
spaghetti straps sewing blogger

Podsumowanie

Dlaczego szyję trudne rzeczy? Żeby się sprawdzić, odhaczyć kolejny projekt marzeń i nie oszukujmy się – to też nieźle podbudowuje ego. Kolejnym powodem jestem ja, a raczej moje zachcianki. Zazwyczaj podobają mi się skomplikowane konstrukcyjnie ubrania, uwielbiam wszelkie smaczki i detale, a to one zajmują najwięcej czasu i powodują ogromną ilość stresu. Oczywiście mam też momenty, kiedy nie chce mi się wydziwiać i stawiam na najprostszy t – shirt, ale zazwyczaj ma to miejsce po szyciu czegoś wymagającego. Wtedy sięgam po coś bezpiecznego, co na 100% się uda, bez komplikacji i zbędnych frustracji.

A Ty stawiasz na proste modele, czy lubisz komplikować sobie szycie? Co jest Twoją niezdobytą szyciową górą?

1 komentarz
0

Sprawdź też:

1 komentarz

Gibon 10 sierpnia 2020 - 20:36

Sukienka jest przepiękna – tak samo jak Ty! Lubię czytać wszystkie Twoje posty – zarówno te z przeróbkami z lumpa jak i kiedy szyjesz od podstaw. Brakowało mi Twoich wpisów:)

odpowiedz

Zostaw Komentarz

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Akceptuję Przeczytaj więcej